Juanita wyszła się przewietrzyć na daszek swojego domku. Pojedzona wypoczęta i zrelaksowana. Brałem ją dzisiaj na ręce i zachowywała się nader spokojnie. Oczywiście na początku się wierciła, wąchała i rozglądała ale po chwili się uspokoiła i zaczęła sie spokojnie wygrzewać na mojej dłoni. Wdać było, że stres jej był obcy bo bardzo spokojnie oddychała i nawet głowę położyła na ręce
(jak jest zdenerwowana to podnosi łebek i się rozgląda). Poleżała jakiś czas i wpuściłem ją do "ogródka" gdzie zamiast się schować
(jak przystało na nerwowego Lampropeltisa mexicana mexicana) wyszła właśnie na daszek swego domku. I tak sobie teraz tam siedzi a ja jej nie będę przeszkadzał
(oprócz tego zdjęcia)...